„Oferuje do sprzedaży…

„Oferuje do sprzedaży wygodny, zadbany samochód, garażowany bez jakichkolwiek śladów korozji, sprawdzonej marki Toyota Corolla Verso z roku 2005. Super oszczędny w eksploatacji. Jestem właścicielem od 2013 roku. Auto posiada udokumentowany, niski przebieg 176318km. Jest na bieżąco serwisowane. Samochód w ciągłej eksploatacji od właściciela a nie od handlarza.”
Dania – 26-08-2011 -210 000 km
Dania – 07-11-2011 – wyrejestrowanie pojazdu
Polska – 11.07.2013 – Rejestracja pojazdu
Polska – 11.06.2014 – Okresowe badanie techniczne
Odczytany stan drogomierza: 140 000 km
10.06.2015 – Okresowe badanie techniczne
Odczytany stan drogomierza: 122 490 km
10.06.2016 – Okresowe badanie techniczne
Odczytany stan drogomierza: 132 100 km
12.06.2017 – Okresowe badanie techniczne
Odczytany stan drogomierza: 132 100 km

Link do ogłoszenia: https://www.otomoto.pl/oferta/toyota-corolla-verso-toyota-corolla-verso-ID6DEbS2.html

Kopia ogłoszenia: https://tiny.pl/rl3ff

Forum bez-wypadkowe.net: https://tiny.pl/rl3f5

VIN: NMTEX15RX0R025868

Facebook bez-wypadkowe.net: https://www.facebook.com/bezwypadkowe.net/posts/3941353219229873

#bezwypadkowe #samochody #motoryzacja

* MOMENT PRZED TRAGEDIĄ…

* MOMENT PRZED TRAGEDIĄ *

zdjęcie wykonane chwilę przed dzisiejszą strzelaniną na stacji Orlen.
37 latka była zawiedziona kiepskim sosem czotkowym w hod dogu wykonanym przez gwiazdę TVP i Pana Obmajtka, naszego rodzynka rajdowego, który nie dość, że wkurza co niedzielę w rajdzie formułowym to jeszcze okazuje się, że zawodzi w dorywczej pracy podczas rollowania parówek do hod doga

#heheszki #orlen #motoryzacja #afera #policja #ciekawostki #polska #samochody #gotujzwykopem

Ramowy sedan…

Ramowy sedan post-NRDowy

czyli

IFA Wartburg 1.3

Przełom lat 80. i 90. XX wieku w Europie Środkowo-Wschodniej zapisał się jako okres zmian, końca epoki komunizmu i początku ery postsowieckiej; same lata osiemdziesiąte upłynęły pod znakiem napięć społecznych czy kryzysu, który oddziaływał na lokalną motoryzację. Wiadomo, kasy nie było, więc fabryki – nie tylko nasze – rzeźbiły w przestarzałych konstrukcjach, chociaż zdarzały się też nowe projekty pokroju omawianej kiedyś Łady Samary czy wspominanej kilkukrotnie Skodzie Favorit; rzecz jasna były też swoiste patologie jak dzisiejszy bohater.

Wartburg 1.3, bo o nim dzisiaj mowa, miał swój początek w latach 70. – wówczas to Czechosłowacja i NRD wspólnie planowały budowę nowego samochodu – PRL miał też brać w tym udział, ale dość szybko zrezygnowano z tego na rzecz licencji na malczana – ostatecznie z całego przedsięwzięcia nic nie wyszło poza skrzyniami do Favoritki , Wartburga czy Trabanta; co ciekawe, w 1974 roku do Wartburga wsadzono silnik ze Skody. W międzyczasie enerdowska IFA produkowała w zakładach VEB Automobilwerk Eisenach dwusuwowego Wartburga 353 oraz prowadziła prace nad własnymi modernizacjami, między innymi Wartburgiem 610M , który wyglądał jak nieślubne dziecko wspomnianego Favorita i seryjnego 1.3, tyle że napędzanego silnikiem z Dacii.

pokaż spoiler tutaj ciekawostka, już od lat 50. eksperymentowano z innymi silnikami, między innymi z Wanklem czy czterosuwowym V4 Forda, który napędzał także prototyp 125p Pickupa na rynek amerykański

Do tematu nowych aut wrócono w 1984 roku – wówczas IFA skonstruowała silnik czterosuwowy do Wartburga, jednak na skutek odgórnej decyzji politycznej, porzucono rodzimą konstrukcję i zakupiono licencję od Volkswagena na silniki 1.1 (40 KM) z Polo i 1.3 (58 KM) z Golfa; tutaj warto nadmienić że licencja dotyczyła SAMYCH silników – osprzęt pokroju gaźników czy alternatora był już konstrukcją enerdowską, zaś skrzynia biegów wywodziła się ze wspomnianej współpracy z czechosłowacką Skodą – samych skrzyń były dwa rodzaje, cztero- i pięciobiegowe, z czego najczęściej można spotkać pierwszy wariant. Jak się jednak okazało, silnik 1.3 SOHC z VW, który produkowano w Karl-Marx Stadt (obecnie Chemnitz)

pokaż spoiler taaak, to ten przypadek kiedy nazwanie ulicy czyimś imieniem to za mało więc trzeba nazwać całe miasto XDDD

nie mieścił się poprzecznie pod maską Wartburga, toteż konieczne było przeprojektowanie przodu i poszerzenie rozstawu kół; taka operacja, według wyliczeń, miała wynieść około 9 miliardów ówczesnych marek wschodnioniemieckich – za tą sumę można było zaprojektować zupełnie nowe auto, a nie kolejny lifting konstrukcji z lat 50.

Wartburg 1.3 otrzymał facelifting, który polegał między innymi na zmianie zderzaków na plastikowe, innego grilla, zastosowaniu nowych, płaskich świateł czy nowej desce rozdzielczej. Poza tym, wartgolf – jak nazywa się go czasem – był nadal ramowym czterodrzwiowym sedanem z zawieszeniem opartym o sprężyny, wywodzącym się z konstrukcji z lat 60 – czyli mówiąc wprost, był wygodnym i pakownym „kanapowcem”, który jednak pod koniec lat 80. był przestarzały. Tutaj ciekawostka – ze względu na fakt, iż rama kończy się nad tylną osią, nierzadko dochodziło do zarywania bagażników w wersji sedan; ponoć wersja kombi ma wzmocnioną podłogę.

O ile największą zmianę pokroju wstawienie normalnego zachodniego czterosuwowego silnika można uznać za udaną, o tyle lifting stylistyki jest kwestią mocno dyskusyjną, podobnie jak w omawianym ostatnio Orochi. Ze względu na fakt, że auto pochodzi z NRD, czyli kraju komunistycznego, poprzez swoją zmodernizowaną stylistykę przypominającą tą z publicznych pomieszczeń sanitarnych

pokaż spoiler „hurr tak narzekasz a ci siem podobajo X Y i Z co wyglądają jak gunwo durr”

daje jasno do zrozumienia, że powstał po to by spełniać zadanie, a nie wyglądać – „żyjesz Heinrich w komunie, masz przydział na auto które jakoś jeździ, chcesz żeby ładnie wyglądało? W dupie ci się poprzewracało od dobrobytu towarzyszu.” – Smutny obraz enerdowskiego patogolfa dopełnia wnętrze, a dokładnie plastikowa deska rozdzielcza, a raczej jej wygląd – na pierwszy rzut oka wygląda na w miarę funkcjonalną, jednak wraz z czasem patrzenia na nią można dostać depresyjnych myśli, które potęgują NOWOCZESNE diodowe wskaźniki paliwa czy temperatury, gałki do otwierania drzwi wyglądające jak wymontowane żywcem z mebli biurowych oraz swoiste umiejscowienie pedałów w grodzi

pokaż spoiler tak kuhwa, w grodzi, niczym w aucie przedwojennym – ręce opadają i szorują po asfalcie

przy których można się nabawić swoistego zespołu jaworowicz . Japierdole, ten samochód jest jednym z dowodów na to że ta słynna mityczna niemiecka motoryzacja jednak nie była taka super, zwłaszcza jak Jurgen z Klausem po drugiej stronie Muru Berlińskiego naprędce i po kosztach musieli rzeźbić pod okiem Stasi, bo jeszcze by spier… uciekli do plugawego imperialistycznego świata. Szkoda tylko że wiele osób zapomina o tym, że motoryzacja zależy też od ustroju, bo tak kierwa łatwiej i szybciej.

Wracając do wątku, produkcja Wartburga 1.3 ruszyła w październiku 1988 roku; nieco później, bo w lutym ’89 roku, zaczęto produkcję wersji kombi o oznaczeniu Tourist; oprócz nich była także wersja pickup o nazwie Trans, najrzadziej spotykana – ona była z kolei montowana w Ludwigsfelde. Do czasu zakończenia produkcji w ’91 roku, warczyburg przechodził niewielkie modyfikacje, z których najbardziej znaną jest montowanie po 1990 roku welurowej tapicerki i siedzeń z Opla – fabrykę w tym samym roku została przez nich wykupiona; inną była wspomniana skrzynia pięciobiegowa, która miała trafić do około 30 egzemplarzy. Planowano także produkcję wersji New Line z pakietem stylistycznym i odmiany z silnikiem 1.4 z Renault; z kolei normalnie produkowana była wersja o oznaczeniu S, która oferowała odsuwany dach i przednie lampy przeciwmgielne.

Produkcję wartgolfa zakończono 10 kwietnia 1991 roku; wyprodukowano łącznie 152 tysiące egzemplarzy, z czego około 900 było w wersji Trans; większość wyeksportowanych wartburgów trafiła do Polski i na Węgry; polskim importerem wartburgów i trabantów był Zygmunt Solorz, późniejszy właściciel Polsatu.
Wartburg 1.3, pomimo dyskusyjnej stylistyki był względnie udanym autem i łabędzim śpiewem zakładów AWE. Pomimo zastosowania dopracowanego silnika, auto trapiły usterki osprzętu pokroju niedziałającego alternatora, awarii automatycznego ssania czy usterek półosi; kłopotów dostarczało też nieszczelne nadwozie, zarywające się podłogi bagażnika oraz niezbyt łatwy dostęp do części – niektóre podzespoły pasują z „353”, zaś półosie i skrzynia z konkretnej odmiany Favorita; litościwie pominę podaż i ceny elementów typowych tylko dla tej odmiany wartgolfa . Całościowo jednak ostatni ramowy sedan europejski był niezłym autem, zwłaszcza na tle rodzimego ścierwa, przy którym był lepszym wyborem od niego; sam wartburg swego czasu miał w Polsce opinię pakownego, mało awaryjnego i prostego w naprawie wozu.

#autakrokieta #wartburg #samochody #motoryzacja #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #nrd #ifa

pokaż spoiler Źródła: „Z sercem z Zachodu” autorstwa P. Burchanda, z czasopisma „Auto Świat Classic”, nr 1/2021 oraz „Ostatni towarzysze” z czasopisma „Auto Świat Classic”, nr 1/2019; DE oraz PL Wikipedia https://de.wikipedia.org/wiki/Wartburg_1.3 https://pl.wikipedia.org/wiki/Wartburg_(samochód)#Wartburg_1.3

Hej wykop.pl. Mam za dużo…

Hej wykop.pl. Mam za dużo pieniędzy i wolny weekend więc śmigam po wsiach samochodem bez celu. ¯_(ツ)_/¯
Pod #warszawa #motoryzacja #nocnajazdabezcelu

Jak sprzedać #bmw. Taki…

Jak sprzedać #bmw. Taki krótki poradnik. Jesli jesteśmy umówieni na sprzedaż auta w serwisie to trzeba przyjechać do serwisu wcześniej z własnym laptopem i skasować błędy. Błędy najczęściej wracają dopiero po kilku lub kilkunastu nawet kilometrach jazdy, tak więc ważne jest że auto wjedzie do serwisu w doskonałym stanie bez błędów i w ASO niewiele stwierdzą. Potem jak gościu kupi to jestesmy chronieni ze przecież był w serwisie i bylo wszystko dobrze i można nawet na serwis mówić że oni coś popsuli. Ponadto w domu można ogarnąć pare rzeczy:
– jesli auto jest po wypadku i szyba jest rozbita to najlepiej kupić używany oryginal za 200 zl taki najtanszy i najbardziej zniszczony wtedy klient widzi i cieszy się że to na pewno oryginał od nowosci, a gdyby była nowa to by mówił że rozbitek – to taki paradoks. Warto tez nie zakladać nowych uszczelek bo sprawa wyjdzie i tylko niepotrzebne koszta, a przecież auto i tak idzie do sprzedaży. Jak zalozycie stare uszczelki i odstaja to najlepiej podkleic cyjanopanem do połączeń elastycznych, ale tak przed samą wizytą bo to słabo trzyma i uszczelka sprężynuje i pracuje na slońcu.
– jesli auto jest krzywe po wypadku i sciąga na bok, to stary patent z łożyskiem trzeba zrobić że jest uszkodzone. Wazne że cena auta jest atrakcyjna, a klientowi mowić że naprawa usterki jest przeciez drobiazgiem i małokosztowna, tylko czasu nie było zrobić bo praca, dzieci itp. Można też mówic ze koła były zmieniane przed sprzedazą i nie było czasu zrobić zbieżnosci czy geometrii. To jest ważne bo sprawdzenie całego auta w aso kosztuje okolo 500 zl i nie obejmuje zbieżnosci i geometrii, ktore w aso kosztują dodatkowo około drugie tyle i nikt sie o to nie upomni i nie zamówi sobie ekstra usługi. Ponadto staramy sie nie dawać komuś auta żeby samodzielnie prowadził bo boimy sie o auto, jeździc to każdy by chciał. Przewieziemy go sami, możemy mówic że tutaj byli juz tacy co szukają tylko okazji zeby sobie pojezdzic a nie sa powaznymi klientami. Okażmy brak zaufania, nie ma sie co bać, klient zrozumie, w koncu kupuje poważne auto i sam czuje się ważny.
-jesli tapicerka jest powycierana to wszystko jest dobrze jesli jest ona w czarnym kolorze. Wtedy mozemy byle czym ją spryskac, jakims renoskórem i wytrzyma śmialo kilka dni i będzie jak nowa. To samo kierownica, pryskamy i jest jak nowe. Ważne zeby nie psikac preparatami do plastików bo wtedy sie
świeci. Musi być matowe, wtedy każdy łyknie. Jesli tapicerka jest jasna to troche gorzej, ale wtedy robimy ogólny chlew w aucie i mówimy ze jest tylko brudno i wystarczy tylko umyć. Najlepsze jest to ze serwis potwierdzi nasze słowa twierdząc że tapicerka jest do czyszczenia, oni sa naprawde niesamowici.
-jesli mamy uszkodzony dynamic drive to nalezy dolać płynu, to wtedy jakoś on bedzie działał i trzymał ciśnienie i może błąd nie wyskoczy za wcześnie.
-jeśli problemy są z silnikiem to przede wszystkim wycieramy korek olejowy od spodu, żeby nie było widać że auto rzyga tym olejem. Dobrze jest wlać jakiegos doktora wtedy bedzie pieknie chodził, ale uwaga jesli klient nie kupi to autem po tym zabiegu lepiej nie jeździc dużo, tylko czekać na innego klienta.
-jesli klapa jest uszkodzona to mówimy ze oleju trzeba dolać, tylko nie mielismy. Dolewanie oleju jest troche skomplikowane więc w serwisie tego nie sprawdzą od ręki i jesteśmy kryci.
– jesli swieciły sie poduszki których nie ma juz po wypadku, to trzeba diode wlutować, szczegóły są na forum.
– jesli nawigacja jest uszkodzona i nie łapie sygnalu to mówimy ze płyta jest „na niemcy”. Klient nie będzie miał przy sobie mapy, można też mówić że są różnerodzaje czytników i trzeba odpowiednią mape.
– jesli uszkodzony jest logic 7 to i tak nikt sie nie kapnie od razu że nie działa, no chyba że coś charczy wtedy w ustawieniach korektora przesuwamy suwak tak żeby wyłączyć basy. MOżna również całkiem wypiąć logic7 ale wtedy musimy zamknąć pętlę swiatłowodową, da się to zrobić przezroczystą cienką plastikową rurką.
– jesli mamy problemy z cd i dvd to wcześniej należy wyjąć z auta wszystkie płyty żeby nie było jak sprawdzić. Natomiast jesli działają a klient zaczyna patrzeć na coś co chcemy ukryć to włączamy cd, dvd i bajerujemy że dobrze gra itp.
-należy bezwzględnie naładować akumulator przed sprzedażą, potem pokasować blędy
jesli mamy problemy z chłodzeniem silnika i strzelają nam weże to trzeba troche umyć komore silnika żeby nie bylo śladów płynu chłodzącego. Uwaga! nie myjemy wszystkiego dokladnie – silnik musi byc ukurzony żeby ktoś widział że „nie jest picowany”
-jesli leje sie z silnika olej to spód nacieramy suchym piaskiem to wciągnie i bedzie wyglądało jakby było brudne od błota.
-jesli padla slynna rurka to bezwglednie nigdzie nie jeździmy, tylko czekamy na kupca. Mozna próbować troche podkleić ale na dłuższą mete to nic nie da, jedyna rada to zalać auto wodą, następnie przy gościu jeździc na wlączonej klimie i mówić ze mokre plamy co kapią to są skropliny z klimatyzacji. Jesteśmy kryci, woda wyschnie szybko i nie zostawi śladów jak płyn, no i przede wszystkim dobrze by było sprzedawać w upalne dni.
-jesli auto miało dzwona i jest gdzieś złamane pod maską i ma ślady złamania to trzeba to miejsce pobrudzić jakimś starym olejem lub smoła też jest dobra, że niby konserwacja bitexem. Nikt sie nie bedzie w tym babrał i wycierał i patrzył co jest pod spodem.
-filtry pod maską łatwo sie wyjmują więc trzeba je wyjąć i suchą szczotką powycierać, gwarantuje że bedzie to wygladało jakby były zmieniane dwa miesiace temu, no i to bedzie jednocześnie nasz atut ze serwisujemy
-jesli mamy uszkodzony telefon to wyciągamy karte, lub jesli działa to bajerujemy człowieka żeby nie patrzył gdzie indziej
– popsuty szyberdach najlepiej sprzedawać w letnie dni, wtedy śmiało może być otwarty, nikt nie będzie sie z nami spierał.
– jesli chodzi o klime to można mówić że jest do nabicia jesli całkiem nie działa. Może być tak że popsute są elektrozawory czy coś, to wtedy ona przez kilka minut dziala, co wystarczy nam na zademonstrowanie że niby jest wszystko ok. Jeśli smierdzi z nawiewów kiedy klima jest wylączona to pomaga włączenie klimy, o ile jest sprawna.
– ogólnie jeśli elektryka czasem szaleje w aucie to można zgasić auto pod jakimś pretekstem i odpalić ponownie, czasem to pomaga, możemy też na szybko skoczyć do bagaznika i jednym ruchem zdjąć kleme z akumulatora na kilka sekund, na pewno nikt się nie zdąży zorientować. To naprawdę pomaga na jakiś czas. Jeśli brzdękają nam komunikaty o błędach to dobrze jest unieruchomic gong, szczegóły na forum. Zostają nam wyświetlane komunikaty na wyświetlaczu ale wtedy zmieniamy język na jakiś niemiecki, włoski i sam diabeł nie dojdzie o co tam chodzi.
– jesli są problemy z jakimiś modułami to wyciągamy odpowiedni bezpiecznik, rozpiska jest w bagażniku a druga tam gdzie schowek przed pasażerem z przodu.
– jesli sie swieci trakcja, abs itp to mówimy ze czujnik w kole za kilkadziesiąt złotych wystarczy kupić.
– jesli skrzynia dziala w trybie awaryjnym i zmienia biegi tylko od do 3, to nie rozpędzamy sie i nie pokazujemy możliwosci auta, tylko utwierdzamy gościa w przekonaniu że jeździmy ostrożnie, i że nie ciśniemy auta bo o nie dbamy. Nikt się nie zorientuje w automacie na jakim on biegu akurat sobie jedzie. Ważna jest pewność siebie.
– jesli auto kopci to umawiamy sie w ciepły dzien, wtedy znacznie mniej widać, ogólnie sprzedajemy jak już są ciepłe dni, chyba że chcemy zaryzykować i sie bujać z autem rok czasu i czytac jeszcze komentarze na forum że ktoś ogladał i sie zawiódł. Wiadoma rzecz- ktoś przyjeżdza i marzą mu się cuda ale kase płacić to nie ma kto. Żadnych sentymentów, nowe to są w salonie jak komuś nie pasuje to niech tam idzie i wydziwia.
– zimą często padają cewki i świeci sie lamkpa silnika więc należy zdążyć żeby auta pozbyć się do końca lata, ewentualnie przeczekać kolejną zime do wiosny. Nie ma co tego wymieniać skoro auto idzie na sprzedaż, a lampka często sama gaśnie w cieplejsze dni. Mozna tez odłączyć akumulator przed sprzedazą, to tez pomaga na jakis czas. Jesli mamy instalacje gazowa to mamy pretekst ze swieci się dlatego że mamy gaz i tak ma być. Nikt nam tego nie zakwestionuje, jeszcze będzie się cieszył że w gazie, mówimy wtedy jakie to wszystko jest oszczędne.
– lakier musi błyszczeć i kusić oko, trzeba kupić specyfik typu plastmal, autopolitura i scierką przelecieć całe auto – efekt niesamowity na kilka dni. Szkoda kasy na polerke, jestesmy od razu pare stówek do przodu. Nie należy tego stosować często bo w końcu lakier zedrzemy, stosujemy tylko gdy mamy umowionego człowieka na oglądanie. Można też samemu polerować, w końcu auto idzie na sprzedaż i nie musimy się martwić o grubość lakieru.
-w baku powinno być troche benzyny najlepiej tak żeby nie świeciła sie rezerwa. Oczywiscie im mniej wlejemy tym wiecej w kieszeni przy ewentualnej sprzedazy, jednak tu musimy troche zbajerzyć że auto nie jest utrzymywane za ostatni grosz i że stać nas na benzynę, oczywiście 98 oktanów.
-jesli nie działa ogrzewanie foteli to najlepiej sprzedawać w lecie – siedzenia są w lecie nagrzane i nikt nie wyczuje różnicy. Można mówić też że auto ma czujnik temperetaury i na razie sie nie uaktywni podgrzewanie bo jest za ciepło. Jak nie mamy opcji masażu foteli to za grosze na alegro sa panele z guzikami ktore można podmienic i wtedy „dolożymy” opcje. Te masaże działają tak słabo że trzeba by mieć takie auto żby wiedzieć o co chodzi i czy nie działa.
-jeśli mamy zużyte amory od dynamic drive i auto bardzo opadło to można śmiało mówić że to komputerem się przecież ustawia i tak mamy zrobione specjalnie nisko.
-jeśli ksenony opadły bo uszkodzony jest czujnik poziomowania to bierzemy z bagażnika te długą śrubę sześciokątną i w lampie jest odpowiednia dziura. Wsadzamy od góry i jak pokręcimy to się podniosą.
-jesli mamy amerykańca to nic już tu nie poradze na to. Wiadomo że nikt przy zdrowych zmysłach tego nie kupi. Nawet niska cena nic tu nie pomoże i szkoda czasu na picowanie. Trzeba czekać na zapaleńca któremu będzie już wszystko jedno.
-Należy pamiętać też żeby auta po naszych zabiegach nie sprzedawać kolegom z forum bo jest tu duzo ludzi którzy są w porządku.
#motoryzacja #takaprawda

Renault Clio I (1990-1998)…

Renault Clio I (1990-1998) miało na początku lat 90. najładniejsze wnętrze wśród małych aut. Change my mind. #motoryzacja #carboners #renault #90s

Choinki ze znaków –…

Choinki ze znaków – specjalność polskich wjazdów na ronda. Jak kierujący ma się skupić na znakach przy takiej redundancji? W komentarzu porównanie z #francja, jakoś choinki nie potrzeba, a drogi są bezpieczeniejsze.
#polskiedrogi #prawojazdy #prawo #motoryzacja #samochody #polska

#gownowpis #gorzkiezale…

#gownowpis #gorzkiezale #motoryzacja
Kurka wodna. Wpierdzielilem ponad 50 kola w to gowno a to dalej nie jezdzi. Tym razem kleknela skrzynia

Samochód marki… Huawei. Pierwsze auta być może w tym roku

Chiński koncern Huawei znany z produkcji sprzętu telekomunikacyjnego i smartfonów planuje wejść na rynek samochodów elektrycznych z własną marką i w ten sposób zneutralizować negatywne oddziaływanie sankcji gospodarczych USA – donosi w piątek agencja Reutersa.

Widzę, że #opel to jednak…

Widzę, że #opel to jednak rzeczywiście był na wskroś niemiecką marką, te felgi w kształcie swastyki wybitnie pasują do błyskawicy w logo i o czymś świadczą ( ͡º ͜ʖ͡º) #heheszki #motoryzacja #samochody

Cena nowego golfa w relacji…

Cena nowego golfa w relacji do średniej pensji na przestrzeni 20 lat

#polska #ciekawostki #motoryzacja #zarobki #ekonomia #inflacja

Przychodzę do salonu na jazdę…

Przychodzę do salonu na jazdę testową, zapisany wcześniej online, jestem zainteresowany kupnem samochodu. Gość co mnie obsługuje mega miły i robi wszystko, żeby mi samochód sprzedać.

Przychodzę do salonu oddać samochód na pierwszy serwis (po roku), widzę nowe modele w salonie, podchodzę do tego samego gościa i pytam o jazdy testowe. W sumie co mam siedzieć, przejechał bym się w międzyczasie. „Proszę Pana jestem teraz zajęty, niech Pan poczeka chwilę”. Do końca serwisu (3h) nawet do mnie nie podszedł…

Tak właśnie robią sprzedawcy (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Do bramy i się nie znamy.

PS. Salon z nagrodą za najlepszą obsługę klienta.

#samochody #motoryzacja #smutnazaba

Zobaczyłem w gorących…

Zobaczyłem w gorących poniższy wpis i przypomniało mi się coś. Wiecie co mnie rozpierdala? Że dopóki nie było czegoś takiego jak przejście dla pieszych z przejazdem dla rowerów to wymagało się od rowerzysty zejścia z roweru i przeprowadzenia go przez pasy w każdej sytuacji, nawet na zielonym, przy pustej jezdni XD. Teraz mimo, że te przejścia różnią się tylko namalowanym pasem dla rowerów, pedalarz może wpierdolić się na przejście na pełnej kurwie, nieważne czy nie wjeżdża komuś pod koła, zawsze ma pierwszeństwo i to kierowcy mają na niego uważać XD, przecież to jest parodia.

Kiedyś w Lublinie nam, tzn akurat nie ja prowadziłem, na jakimś chyba nawet elektrycznym motorku jeden taki jebany idiota wpierdolił się, oczywiście na pełnej, prawie pod koła – w komentarzu dodaję pic rel skąd się pojawił, akurat streetview dobrze oddaje widoczność w tym miejscu XD

IMO powinni mieć przed wjazdem na przejście znak „STOP” i tak samo w miejscach bez ścieżki – zatrzymujesz się, czyli w praktyce maksymalnie zwalniasz przed samym przejściem – możesz jechać bez zsiadania.

#rower #szosa #polskiedrogi #ruchdrogowy #motoryzacja

Mireczki chyba zostałem ostro…

Mireczki chyba zostałem ostro oszukany 3 razy z rzędu w przeciągu dwóch tygodni xD
Kupiłem używane BMW E60 za 25 000 zł. Auto miało być w pełni sprawne, niby robione wszystko na bieżąco,
sprzedający określił stan techniczny jako „bardzo dobry”, z zewnątrz rzeczywiście auto wyglądało bardzo ładnie.
Dzień po zakupie zapaliła mi się kontrolka poduszki powietrznej, na drugi dzień zapalił się check engine i auto zaczęło się
dławić i co chwile gasnąć podczas jazdy, usunięcie błędów w komputerze pomagało na pewien czas. Gość cały czas upierał się, że
auto sprzedawał sprawne i to ja je zepsułem już po kilku dniach od zakupu. W komputerze wyszło, że samochód ma 100 tysięcy przebiegu więcej
niż na liczniku i w umowie (ma w rzeczywistości prawie pół miliona kilometrów). Dużo rzeczy z ogłoszenia się nie zgadzało. W raporcie na CarVertical okazało się, że w 2013r auto miało szkodę na kwotę 30k zł, do tego 2 wypadki we wrześniu 2020 i styczniu 2021 o których mi nie powiedział. Samochód zaczął strasznie kopcić przy odpalaniu i w ogóle straszna kaszana, a potem akurat tak się złożyło że miałem wyjazd w góry
i niestety nie udało mi się tym autem dojechać. W międzyczasie auto zgasło mi kilkanaście razy na autostradzie, w całym aucie zaczęło tak śmierdzieć spalinami (to diesel) że aż nie szło wytrzymać i kręciło się w głowie.
Do tego wszystkiego zepsuł się amortyzator i nie mogłem dalej jechać, całe auto zaczęło piszczeć i każda minimalna dziura była wyczuwalna.
Wezwałem lawetę, przespałem się w hotelu i na następny dzień udałem się do warsztatu, do którego pan laweciarz zawiózł moje auto (firmy razem współpracują)
mechanik powiedział mi, że diagnoza potrwa kilka dni i w ogóle, bo mają teraz strasznie dużo pracy a ja mu wtedy mówię, że mam 400 km jeszcze do domu i to chyba najgorsze co mogłem zrobić,
bo podejrzewam że zapaliła mu się wtedy przysłowiowa lampka, powiedzial mi że jak mam jeszcze tyle drogi to on od razu wypycha auta co stoją na warsztacie i wprowadza moje, żeby je sprawdzić. Nie minęło
30 minut aż do mnie zadzwonił, że silnik jest w tragicznym stanie, nadaje się na złom, że zawieszenie w tym samochodzie praktycznie nie istnieje i zostałem oszukany przez gościa i w ogóle, że nie ma sensu tego robić. W jego biurze siedziały jeszcze dwie kobiety jakieś chyba prawniczki albo z kancelarii windykacyjnej, które usłyszały naszą rozmowę
i zaproponowały, że pomogą mi rozwiązać te sprawę a szefuncio mechanik bardzo je polecał i mówił, że sprawa jest na 100% do wygrania przez nie, że gość odda mi wszystkie pieniądze i jeszcze zapłaci za straty moralne XD
Dałem się namówić na prowadzenie sprawy przez te kobiety – zapłaciłem im 3000 zł w gotówce, nie mam żadnego potwierdzenia, podpisałem tylko jakieś pelnomocnictwo, ale nawet nie mam kopii. Dostałem wizytówkę, znam NIP I REGON spółki, oraz ich imiona oraz nazwiska, a do tego wszystkiego zapłaciłem 3800 zł za lawetę (za dokładnie 365km),
która zawiozła auto do domu, bo wszyscy mi tam naobiecywali, że gościu który sprzedał mi auto zwróci wszystko co do grosza, a ja tylko muszę „wyłożyć” pieniądze na lawetę i te typiary, a nawet mogę sobie jeszcze wynająć u nich auto na jego koszt XD Na szczęście nie skorzystałem.
Póki co zostałem z zepsutym samochodem pod domem (tak teraz myślę, że może się okazać że nic poważnego nie jest uszkodzone tylko facetowi zależało żeby sobie zarobić i mnie wkrecił), bo wydałem kupę siana na lawetę i prawniczkę, która mi nawet już nie odpisuje.
Co mogę teraz z tym wszystkim zrobić? Mam tylko świstek, że auto było na diagnostyce w tym warsztacie no i jedyne potwierdzenie, że jej zapłaciłem to kamery przed sklepem bo zawieźli mnie żebym wypłacił hajs z bankomatu.
No i co do auta, im więcej czasu teraz mija tym trudniej będzie mi potem udowodnić, że to nie ja zepsułem ten samochód tylko był już taki jak go kupiłem
Młody jestem życia nie znam, facet wydawał mi się strasznie legit bo zbudował takie wrażenie, że się czułem jak w domu w tym warsztacie XD Cały dzień tam spędzilem, tu kawusia tu coś i dałem się zrobić w bambuko, lipa straszna jest. Pomóżcie mirki co ja mam dalej z tym wszystkim zrobić? W sumie na aucie mi najbardziej zależy czy jest możliwość je oddać jak kupiłem 10 lutego
#motoryzacja #bmw #e60 #prawo #januszebiznesu #patologiazmiasta #pomocy #pieniadze #pytanie #pytaniedoeksperta #samochody